BALTIC WRECKS

We welcome you to our website. Here we bring up issue of wrecks, searches, identification and of course wrecks diving itself.

Website about baltic wrecks has been made in order to show you, that world known wrecks and virgin wrecks are in the reach of your hand.

Wrecks Map Wrecks List
Download Dive Permitted Wrecks List
Baltic WrecksBaltic WrecksBaltic WrecksBaltic WrecksBaltic Wrecks
 
 

Articles

Relacja z kursu DIR Fundamentals

Pierwszy kurs DIR Fundamentals w Polsce Cała organizacja rozpoczeła się już rok temu kiedy po raz pierwszy zapragneliśmy posmakować prawdziwego nurkowania DIR. Nawiązaliśmy wówczas kontakt z instruktorem GUE (Global Underwater Explorers) Achimem Schoefell'em z Niemiec, jednocześnie kontaktując się z Maćkiem Pawlakiem z USA biegłym w sprawach organizacji kursów oraz przyjacielem Andrew Georgitsis'a. W czasie jednej z rozmów telefonicznych z Maćkiem padło pytanie czemu nie chcemy zorganizować kursu z najlepszym instruktorem GUE - Andrew. W zasadzie czemu nie?!  - odpowiedziałem. Dzięki Maćkowi szybko nawiązaliśmy kontakt z Andrew i ustaliliśmy termin. Okazało się, że Andrew jest bardzo zapracowanym człowiekiem (według niego samego spędza ponad 350 dni w tym roku poza domem !!!) i najbliższy termin to sierpień 2004 roku. W zasadzie termin dobry jak każdy inny - pomyślałem i tak już zostało. Ustaliliśmy ,że odbędą się dwa kursy DIR Fundamentals. W każdym weźmie udział 6 osób. Dodatkowo poprosiliśmy o zaprezentowanie szerszej publiczności filmów i zdjęć z wyprawy członków GUE na Britannica w 1999 roku. Negocjacje z Andrew przebiegały bezproblemowo, co może wydać się dziwne gdyż ciągle był w ruchu. E-mail'e przychodziły to z Norwegii, to z USA, a czasem nawet z dalekiej Azji. Zaplanowaliśmy przyjazd Andrew na 18 sierpnia 2004 roku. O 13:45 wylądował samolot z Londynu i po raz pierwszy mieliśmy okazję spotkać instruktora GUE - Andrew Georgitsis'a. Pierwsze wrażenie to, że jest znacznie wyższy niż na zdjęciach, a drugie to jego dłonie. Kto widział to wie. Po krótkim przywitaniu zabieramy Andrew wraz z Robertem Kleinem na obiad, a po obiedzie na zwiedzanie Starego Miasta w Warszawie. W związku z tym iż Andrew jest po 24 godzinnym locie decydujemy, że na ten dzień atrakcji wystarczy. Drugiego dnia czeka na nas prezentacja GUE Britannic ’99 w klubie Balsam. O godzinie 16:30 docieramy na miejsce, przygotowujemy ekran i projektor do prezentacji. Powoli zbiera się widownia, wielu z nich znamy osobiście, kilku z Internetu. Koniec końców o 17:15 zaczynamy prezentacje dla ok. 40 osobowej widowni, dopiero później dowiemy się, że godzina prezentacji była za wczesna. Andrew mimo zmęczenia jeszcze podróżą zaskakująco emocjonuje się w trakcie prezentacji, widać, że nurkowanie wrakowe to jego pasja. Wyjątkową cierpliwością w tym wszystkim wykazał się Robert Klein, który na bieżąco tłumaczył całość prezentacji. W trakcie prezentacji wychodzi już kilka kwestii, o które będzie trzeba podpytać Andrew przy okazji. Po półtorej godzinie czas na pytania, niestety pada tylko kilka, choć odpowiedzi Andrew są wyczerpujące i zahaczają o wszystko co się z pytaniem wiąże. Po prezentacji czas w droge. Czeka nas około pięciu godzin jazdy nad Hańcze do pensjonatu prowadzonego przez Elę Michalak. Docieramy dopiero po północy i szybko idziemy spać. Od jutra po śniadaniu już są zajęcia.

Dzień 1

Zaraz po śniadaniu i przygotowaniu sali kominkowej na wykłady zaczynamy pierwszy w Polsce kurs GUE - DIR Fundamentals. Nie ma oficjalnego otwarcia, ale są za to nerwy i oczekiwanie - jak to bdzie. Wiemy, że Andrew jest znakomitym instruktorem i pedagogiem, ale doszły nas też słuchy nie przyjmuje do wiadomości innego spojrzenia na nurkowanie oraz jest stanowczy i nie pozwala ze sobą dyskutować.
Zaczynamy od wzajemnego przedstawienia się oraz od wyjaśnienia kim jesteśmy, jak długo nurkujemy i dlaczego jesteśmy na tym kursie. Andrew szybko nam uzmysławia, że kurs ten nie jest po to aby zdobyć kolejny plastik do kolekcji, a kto przyszedł z taki założeniem był w błędzie biorąc taki kurs. Uzmysławia nam też żebyśmy nie kierowali się myśl aby zdać kurs ale żeby być otwartym na wszystko co nowe i wszelkie uwagi i sugestie instruktora. Ustalamy rozkład zajęć. Dziś teoria oraz konfiguracja sprzętu. Następnie dwa dni nurkowania i omawianie nurkowań nagranych na video oraz dodatkowa teoria. Zaczynamy od wprowadzenia czym jest GUE, DIR skdą się wywodzi, dlaczego powstał. Czym jest nurkowanie, jaki są składowe pozwalające myśleć o bezpiecznym nurkowaniu itd. Dalej procedury, zadania zespołu i poszczególnych jej członków. Jest tego sporo, ale Andrew opowiada w sposób jasny i bardzo zrozumiały (choć jego angielski, a w zasadzie amerykański jest nosowy i czasem ciężko zrozumie poszczególne słowa). Po tej części czas na obiad, ale wszyscy raczej myślą o tym czego już się dowiedzieli więc apetyty raczej średnie choć jedzenie wyśmienite (to się nie zmieniło już do końca naszego pobytu u Eli Michalak). Po obiedzie czas na konfiguracje sprzętu. Musimy ubrać się w ocieplacze i suche skafandry. Temperatura na dworze to prawie 30 stopni, do tego ocieplacz i suchy. Po minucie wszyscy są mokrzy, ja dla lepszego efektu ubrałem na wszelki wypadek bieliznę termoaktywną, już wiem, że jest do prania. Dopasowujemy uprzęże. O dziwo okazuje się, że muszę tylko skróci pas kroczny. U innych większe zmiany. Uprzęże, które wydają się leżeć idealnie, przy pochyleniu ciała do przodu same spadają. No, cóż lepiej teraz niż pod wodą. Dumny z siepie prezentuje ustawienie D-ringów, w końcu tak jak instrukcja mówiła. Jednak gdy Andrew prosi o przypięcie automatu karabinczykiem do prawego D-ringu z zamkniętymi oczami okazuje się, że nie jest to łatwe. Przesuwamy zatem D-ringi wyżej i wyżej. Próbuję raz jeszcze i okazuje się, że nie ma problemu z trafieniem do D-ringu, nigdy bym nie pomyślał, że D-ring powinien być tak wysoko. U innych podobne problemy, ale ogólnie jesteśmy przygotowani. Teraz czas na skafandry i kieszenie w nich. Ja tracę tabele dekompresyjne oraz karabinczyki alpinistyczne przy bojce. Wygląda na to, że spotyka to tylko mnie. Rozbieramy się ze skafandrów, cali mokrzy. Pięć minut przerwy na odetchnięcie i przebranie się w suche ciuchy. Zabieramy się za konfigurację naszych automatów. Niby wszystko OK, ale tracimy gumki przy zapasowych automatach, ochraniacze na manometry, wszystkie osłony na wężach. Nowe mocowania zapasowych automatów sę zdecydowanie ciaśniejsze niż poprzednie. Wszystkie karabinczyki na linki, żadnych tak popularnych mocowań z gumek Andrew nie dopuszcza. Wreszcie kończymy, teraz sprzęt wygląda jak z obrazki. O dziwo Andrew nie robi wielu krytycznych uwag po kątem używanych automatów. Przypinamy automaty do płyt plastikowymi zaciskami i zaczynamy kolejną część zajęć. Będziemy się uczyć tego co jutro mamy pokazać w wodzie. Na początek idą kick'i. Andrew prezentuje nam prawidłową postawę pod wodą, a następnie prawidłowy Frog Kick, Mod. Frog Kick, Mod. Flutter Kick i na koniec Back Kick. Kładziemy się na podłodze i powtarzamy, okazuje się, że nie jest to takie proste. Następnie ćwiczymy nogi do Helicopter Turn. Zmęczeni przechodzimy do nastpnych ćwiczeń S-drill (Safety drill), czyli ćwiczymy sytuacje OOA (Out Of Air). Na razie parami, a później trójkami (to dla nas pewna nowość). Okazuje się, że automat można podać jeszcze szybciej. Uczymy się nowych nieznanych dla nas sygnałów, używanych gdy nic nie widać oraz koordynacji pod wodą. Ustawienia zespołu, prowadzenia nurka bez gazu itd. Zmęczeni idziemy na kolacje. Na razie okazuje się, że nie taki diabeł straszny, chociaż czekamy na jutrzejsze nurkowanie.

Dzień 2

Po śniadaniu mały briefing co będziemy robi dziś w wodzie. Na początek pływanie, później helicopter turn i Basic 5 (pi podstawowych ćwiczeń : wyjęcie automatu z ust, zmiana automatu głównego na zapasowy, podanie automatu i powrót, przepłukanie maski oraz zdjęcie i założenie maski). Na drugim nurkowaniu S-drill i ćwiczenie wszystkich pozostałych umiejętności. Idziemy do wody. Nasz plac zabaw jest prostokątem o wymiarach 30m x 10m rozmieszczonym na głębokości ok. 7 m. Na 5 metrach jest dodatkowa linka rozprowadzona po wszystkich bokach. Schodzimy do wody, przejrzystość 2-3 m, za chwile jeszcze mniej. Staramy się utrzymać szyk wzdłuż linii ale nie jest to proste. Andrew pokazuje nam na początek pozycję w wodzie, następnie wszystkie kick'i. He, he a więc jednak możliwe jest pływanie do tyłu z tak sam prędkością jak do przodu. Teraz nasza kolej. Pływamy po prostokącie jeden za drugim, a Andrew nas filmuje, co jakiś czas pojawia się jak duch przy każdym z nas i wydaje polecenie zmiany ćwiczenia. Myśl, że nie jest źle. Mała przerwa, wychodzimy na powierzchnie. AG ustala, że dzielimy się na dwie trzyosobowe grupy. Jedna schodzi z nim pod wodę ćwiczy backward kick i HT, druga wiczy Frog kick i resztę. Po paru minutach zmiana. Okazuje się , że pływanie do tyłu nie jest takie proste, choć Maciek popłyn jak na filmie. Helicopter turn jeszcze bardziej nas pognębia. Na szczęście Basic 5 wychodzi nam zawodowo. Na koniec S-Drill, który też nie kończy się pełnym sukcesem. Po prawie trzech godzinach w niewesołych nastrojach wychodzimy z wody i idziemy na obiad. Po obiedzie czeka nas oglądanie nas samych na ekranie. Andrew już widział film i nie ma zadowolonej miny. Robimy ekran ze ściany i włączamy film. Pierwsze wrażenie, jest takie, że to nie możemy być my. W końcu każde z nas zrobiło już troch tych nurkowań i wiemy jak wygląda Frog Kick. Niestety Andrew ma inne zdanie na ten temat. Za to przy Mod. Frog Kick twarz mu się rozjaśnia. Twierdzy , że wszyscy robimy bardzo dobry Frog Kick jeżeli myślimy, że robimy Mod. Frog Kick. Mod Flutter jest znośny choć z małymi uwagami. Generalnie nie za dobrze z trymem i pływalnością. Backward kick okazuje się klęską, poza Maćkiem nikomu nie udało się popłynąć do tyłu. Pewnym sukcesem jest nie ruszenie się z miejsca. Czas na prace w zespołach. Dziś Andrew nam nie przeszkadzał, ale problemy same się pojawiały. Przede wszystkim zgubiony partner, trudno się przyzwyczaić do pracy w trójkę. No i te linki, ciągle się o coś zaczepiały. Ogólnie nie najlepiej ale przecież przyszliśmy w końcu się czegoś nauczyć. Dyskusja trwa do późna, niestety Andrew nie daje się zwieść opowieściami o słabej widoczności, mulistym dnie - Skoro udało mi się wszystko nakręcić to nie jest tak źle - mówi i coś w tym jest. Sukcesem jest na pewno że nie pogorszyliśmy widoczności nie podnosząc w czasie ćwiczeń osadów z dna.

Dzień 3

Znów dzień zaczynamy od małego briefingu na temat ćwiczeń. Na dziś zaplanowany S-Drill, Valve Drill (zakręcanie zaworów) i puszczanie bojki. Zaczynamy od ćwiczenia sytuacji OOA. Znowu podzieleni na dwie grupy ćwiczymy sytuacje awaryjne z wychodzeniem i stopem na 3 metrach. Tym razem nie jest już tak prosto jak wczoraj. Andrew niestety zaczyna nam przeszkadzać. Plączemy się w linki, wyjeżdżamy na powierzchnie, czy gubimy maski. Tym razem uważniej pilnujemy trzeciej osoby w teamie choć trudniej ją w nim utrzymać to właśnie ona jest obiektem ataków i dodatkowych problemów. Chwila przerwy i czas na zakręcanie zaworów. Okazuje się, że pozornie proste ćwiczenie na 5 metrach okazuje się trudne. Przede wszystkim okazuje się, że niektórzy źle dobrane skrzydła do wielkości zestawu i nie mają szans na sięgnięcie zaworów. To samo ze skafandrami, choć Andrew udowadnia, że sięgnąć się da. Na koniec puszczanie bojki. Okazuje się, że nawet ta prosta czynność może nastrczy wielu problemów jeżeli zespół nie pomaga. Znów plączemy się w linki od szpulek, wyjeżdżamy na powierzchnie. Ogólnie jest ciężko. Na koniec znów sytuacje awaryjne. Tym razem udaje się nam wyjść ma jednym automacie prowadząc nurka bez maski i zrobić zaplanowany jedno minutowy przystanek na 3 metrach. Pełen sukces na koniec kursu. Po obiedzie znów oglądanie filmów. I znów komentarz Andrew co robimy źle, co należy poprawić. Cały czas brakuje nam pływalności i trymu. Za mało uwagi zawracamy na pozostałych członków zespołu i zbyt małe mamy zrozumienie w zespole. Po filmie, kolej na teorie. Teraz rozmawiamy o planowaniu nurkowania, zużyciu gazów i dekompresji. Okazuje się, że na 30m pojedyncza butla jest za mała, a zestaw 2x12 to zaledwie kilka minut na dole. Na koniec podsumowanie kursu. Sami wystawiamy sobie oceny. Jesteśmy krytycznie, ale widzieliśmy co się działo pod wodą na filmie. No cóż, kamera nie kłamie. Wszyscy skończyliśmy kurs z ocen provisional , co oznacza , że wskazane przez Andrew elementy musimy poprawić przed przystąpieniem do następnego kursu. Mamy kurs DIR Fundamentals za sobą. Teraz czekaj trzy ciężkie dni nastpną grupę.

Ogólny bilans kursu:
1 zdał
10 warunkowo
1 niestety musi ponowić kurs


Po zakończeniu kursu przenosimy się do Gdyni.

Nurkowanie na Abille. - Maciek Rułka
W piątek rano 27. sierpnia odbyliśmy nurkowanie do wraku Abille spoczywajcego na dnie zatoki Gdańskiej koło portu w Helu. Około godziny 10.00 wypłyneliśmy z portu jachowego w Gdyni jednostką M/Y Sztorm. Jak zazwyczaj na wrak zabrał nas Lechu  - Leszek Więckowski. W nurkowaniu uczestniczyli Maciek Rułka, Robert Klein oraz tym razem nasz kolega, a nie instruktor Andrew Georgitsis. Pogoda była sprzyjająca lekki wiatr SW. Na pozycje dotarliśmy po około godzinie płynicia. Z Robertem nurkowanie zaplanowaliśmy zgodnie z Ratio Deco 1:1 przed nurkowaniem. Plan to 20' na dnie i wynurzenie z zachowaniem wszystkich zasad. Ciężarek trafił w praw burtę tuż za kominem. Jako tubylec szybko rozpoznałem miejsce i dałem znak płyniemy w kierunku dziobu. Widoczność nie była oszałamiająca, ale wystarczyła do odbycia komfortowego nurkowania. Termoklina była dosyć nisko bo około 40. metra. Obejrzeliśmy dziób i sterówke cały czas korzystając z komunikacji światłem . Daje to duży komfort podczas nurkowania. W 20 minucie rozpoczęliśmy wynurzanie co poźniej okazało się najciekawszą czescią nurkowania. Po dojściu do 21. metra Andrew wyciagnał wet-notes i w mgnieniu oka wyliczył cała dekompresje. Niby nic, a jednak! Po wynurzeniu na powierzchnie rozebraliśmy się w wodzie (mikropecherzyki)! Musz przyznać, że łatwiej się wchodzi po drabince bez zestawu i bez stage! Pozostała nam droga powrotna do Gdyni podczas której Andrew dzielił się z nami wrażeniami ze środka maszynowni & oczywiście tej na Abille.

Podczas nurkowania korzystaliśmy z TX21/35 oraz EAN50 na decompresje. Serdeczne podziękowania dla Łukasz Piórewicza za przygotowanie gazów oraz Lecha za wyciganie naszego spęrztu z wody.

Po południu o godzinnie 17.00 kolejna prezentacja GUE Britannic ’99. Dzięki uprzejmości Urzędu Miasta w Gdyni i vice-prezydenta Stasiaka, otrzymaliśmy do dyspozycji dużą salę posiedzeń Rady Miasta. Prezentacja wypełnia całą salę przewidzianą na ponad 70 miejsc. Andrew jak zwykle wspaniale z dużym poczuciem humoru opowiadał o nurkowaniu na Britannic'u oraz sprzcie GUE. Duże wrażenie na słuchaczach zrobił mały wykład na temat dekompresji a nastpnie wyliczenie z głowy przez Andrew dekompresji dla nurkowania na 120 metrów. Nie wszyscy to zrozumieli, ale wrażenie pozostało. Prezentacja udała się przede wszystkim dzięki Robertowi, który po raz kolejny wspomógł nas tłumaczc na bieżąco całą prezentacje Andrew. Dowiedzieliśmy się także o planach na przyszłość i marzeniach o stworzeniu wirtualnego muzeum wraków dla dzieci i młodzieży.

Ostatni dzień pobytu Andrew ze wzgldu na pogodę spdziliśmy ogldajc zabytki Gdańska oraz zwiedzając Sopot i Gdynie.

Czas na podsumowanie. Czy było warto ? Na pewno tak. Choć zarówno logistycznie jak i finansowo było to bardzo trudne. Jednakże najważniejsze, że się udało. Mimo, że kurs trwał tylko trzy dni, nauczyłem się bardzo dużo oraz bardzo dużo się dowiedziałem. Wiem w którym miejscu jestem oraz w którą stron podążać aby osigną pełne zadowolenie z nurkowania. Wiem co można osignąć. Najważniejsze chyba jednak jest to, że przyjechał ktoś kto spojrzał na to wszystko z boku i powiedział co należy jeszcze zrobić, i jak to zrobić. Co i jak ćwiczyć. Jeżeli ktoś zapyta czy warto, to na pewno odpowiem , że warto. Za rok znów spotkamy się z Andrew Georgitsisem w Polsce. Kto wie może tym razem także na Tech 1. Bardzo byśmy chcieli, a wiemy że i Andrerw też. Na pewno będzie DIRF.

Szczególne podziękowania dla:

Maćka Roberta Pawlaka - Maćku bez Ciebie by się nie udało. Bardzo , bardzo dziękuję za wszelką pomoc jakiej nam udzieliłeś. Szkoda, że nie mogłeś być z nami.

Roberta Kleina - Robert jeszcze raz dzikuję za wszelką pomoc i w szczegolnosci za tlumaczenie prezentacji. Jesteśmy Twoimi dłużnikami.

Eli Michalak - Elu dziękujemy za gościnę i pyszne jedzenie.

CTN Piórewicze - za zapewnienie gazów dla kursantów.

Władzom Miasta Gdyni - za pomoc okazaną w organizacji prezentacji, a wszczególnosci Panu prezydentowi Stasiakowi.

Właścicielom klubu "Balsam"  w Warszawie - za udostpnienie sali na prezentacje.